Przejdź do treści
Endora
Project Management AI w pracy PMzarządzanie projektamiproduktywnośćproject manager IT

Od notatek ze spotkań do strategii firmy IT - jak AI zmieniło moją pracę PM-ki w ciągu trzech miesięcy

Justyna Brończyk

Autor: Justyna Brończyk
Key Projects Lead

· 8min czytania

Od notatek ze spotkań do strategii firmy IT - jak AI zmieniło moją pracę PM-ki w ciągu trzech miesięcy

Nie zaczęłam od wielkiego planu wdrożenia AI w procesach firmy. Zaczęłam od tego, że miałam za dużo na głowie i zbyt mało czasu, żeby myśleć wolno.


Punkt wyjścia: co się dzieje, gdy PM prowadzi za dużo naraz

Praca project managera w e-commerce B2B wygląda z zewnątrz jak planowanie i koordynacja. W praktyce to równoległe utrzymywanie kilkunastu kontekstów jednocześnie - każdy projekt ma swój stan, swoją historię decyzji, swoje niedomówienia z klientem i swoje techniczne zależności, o których wie tylko jedna osoba w zespole.

Przy dwóch projektach to jest do ogarnięcia. Przy czterech - zaczyna się gubić szczegóły. Przy sześciu - działasz reaktywnie. Gasísz to, co się pali, i masz nadzieję, że reszta poczeka.

Trzy miesiące temu byłam bliżej „sześciu projektów” niż „dwóch”. I zamiast szukać kolejnego narzędzia do zarządzania zadaniami, zrobiłam coś innego: zaczęłam traktować AI jako rozmówcę, nie jako automat.

To zdanie brzmi abstrakcyjnie, więc przejdę do konkretu.


Miesiąc pierwszy: porządkowanie chaosu

Notatki ze spotkań przestały być cmentarzyskiem informacji

Zanim zaczęłam używać AI regularnie, moje notatki ze spotkań wyglądały tak: chaos w pierwszej połowie, kilka zdań podsumowania na końcu, lista action items napisana na kolanie. Przydatne przez 48 godzin. Potem - martwy dokument, do którego nikt nie wraca.

Zmieniłam jedno: zaczęłam wklejać surowe notatki do AI z konkretnym poleceniem. Nie „zrób mi podsumowanie” - bo to daje ogólnik. Tylko: „wyciągnij decyzje, otwarte pytania, ryzyka i action itemy z właścicielami.”

Efekt był natychmiastowy. Notatka ze spotkania z klientem, która wcześniej żyła w moim laptopie, zaczęła lądować w projekcie jako ustrukturyzowany log - gotowy do wklejenia w ClickUp, czytelny dla dewelopera, który na spotkaniu nie był.

To nie było rewolucyjne. Ale było wystarczająco dobre, żeby zrozumieć, że to dopiero początek.

Kontekst projektowy przestał mieszkać tylko w mojej głowie

Największy koszt ukryty w pracy PM-a to czas spędzony na przywracaniu kontekstu - swojego i innych. Wracasz po urlopie, albo wracasz do projektu po tygodniu skupienia na innym kliencie, i musisz się „załadować” od nowa. Czytasz stare maile, szukasz decyzji w notatkach, pytasz developera co było ustalane.

Zaczęłam prowadzić bieżące „streszczenia stanu projektu” generowane z notatek i korespondencji - nie jako formalny raport, tylko jako żywy dokument, który odpowiada na pytanie: gdyby ktoś dołączył do projektu dziś, co musiałby wiedzieć?

Czas „załadowania kontekstu” skrócił się z godziny do kilkunastu minut. To nie brzmi jak rewolucja. W skali miesiąca - to kilkanaście godzin odzyskanych.


Miesiąc drugi: jakość myślenia, nie tylko szybkość

Zaczęłam testować decyzje zanim je podjęłam

Tu zaczęło się coś, czego się nie spodziewałam.

Miałam do podjęcia decyzję dotyczącą zakresu projektu - klient chciał rozszerzyć jeden z modułów w połowie wdrożenia. Klasyczny dylemat: wziąć, bo relacja ważna; odmówić, bo zakres rozjedzie się w pył; wziąć warunkowo, ale jak to sformułować żeby nie stworzyć precedensu?

Zamiast myśleć o tym samodzielnie przez wieczór, opisałam sytuację AI - ze wszystkimi zmiennymi, relacyjnymi i kontraktowymi - i poprosiłam o trzy scenariusze z konsekwencjami każdego.

Wróciły trzy podejścia, z których jedno było dokładnie tym, co myślałam, drugie było wariantem który pominęłam, a trzecie było złe - ale w sposób, który pomógł mi zrozumieć dlaczego moje pierwsze myślenie było niepełne.

Od tego momentu przestałam traktować AI jako narzędzie do przyspieszania. Zaczęłam traktować je jako narzędzie do spowalniania - w momentach, gdy decyzja jest ważna i chcę mieć pewność, że nie pominęłam czegoś oczywistego.

Trudne komunikaty przestały mi zajmować pół dnia

PM w B2B pisze trudne maile. Eskalacje. Informacje o opóźnieniu. Renegocjacje zakresu. Komunikaty do zespołu, które muszą być jasne, ale nie mogą brzmieć jak atak.

Każdy taki mail kosztował mnie nieproporcjonalnie dużo czasu - nie dlatego, że nie wiedziałam co napisać, tylko dlatego, że pisałam go, kasowałam, pisałam inaczej, znowu kasowałam. Pętla, która w złym dniu trwała dwie godziny.

Zaczęłam pisać pierwszą wersję szybko - niedoskonałą, ale z intencją. Wklejałam do AI z pytaniem: „co w tym komunikacie może zostać źle zrozumiane? Co brzmi jak pretensja, gdy miało być informacją?” I dostawałam precyzyjny feedback, na którym mogłam pracować.

Czas pisania trudnych komunikatów skrócił się o połowę. Ich jakość - wzrosła. I po raz pierwszy przestałam się zastanawiać po wysłaniu, czy napisałam to dobrze.


Miesiąc trzeci: AI wchodzi w decyzje strategiczne

Od zarządzania projektami do zarządzania firmą

Trzeci miesiąc przyniósł zmianę, której nie planowałam: zaczęłam używać AI w kontekście decyzji właścicielskich, nie tylko projektowych.

Firma przechodziła przez zmianę struktury. Były do podjęcia decyzje dotyczące modelu wynagrodzeń, transferu klientów, podziału odpowiedzialności między wspólnikami. Tematy, przy których nie ma jednej słusznej odpowiedzi - są zmienne, relacje, priorytety, których nie da się w pełni zwerbalizować.

Zaczęłam używać AI do porządkowania tych rozmów ze sobą. Nie po to, żeby AI podjęła decyzję - to byłoby naiwne. Ale po to, żeby zanim wejdę na spotkanie ze wspólnikami, miała ułożone myślenie: co jest moją rzeczywistą pozycją, co jest negocjowalne, jakie są możliwe reakcje na różne propozycje i czego chcę uniknąć.

To jest funkcja, którą wcześniej pełniła rozmowa z zaufaną osobą z zewnątrz - mentorem, doradcą, przyjacielem z branży. AI nie zastąpiła tej osoby. Ale dała mi możliwość przeprowadzenia połowy tej rozmowy samodzielnie, w każdej chwili, bez angażowania czyjejś uwagi do każdego tematu.

Dokumentacja strategiczna przestała być zaległością

Jedną z rzeczy, które w pracy PM-a zawsze lądują na dole listy, jest dokumentacja decyzyjna na poziomie strategicznym. Wiadomo co zostało ustalone. Rzadko kiedy wiadomo dlaczego - i co zostało odrzucone po drodze.

Zaczęłam prowadzić krótkie logi po każdym ważniejszym spotkaniu właścicielskim: co ustalono, jakie były alternatywy, co zdecydowało. AI pomaga mi to strukturyzować z chaotycznych notatek w ciągu kilku minut.

Za rok - gdy pojawi się pytanie „dlaczego wtedy tak zdecydowałyśmy/zdecydowaliśmy” - będę miała odpowiedź. Nie odtworzoną z pamięci, tylko zapisaną.


Co się naprawdę zmieniło - i czego się nie spodziewałam

Po trzech miesiącach mogę powiedzieć dwie rzeczy, które mnie zaskoczyły.

Pierwsza: AI nie zrobiła mnie sprawniejszą operacyjnie w sposób, który widać z zewnątrz. Nie jestem szybsza w oczywisty sposób. Jestem bardziej przygotowana - na spotkania, na decyzje, na trudne rozmowy. To różnica, którą czuję, ale którą trudno pokazać na wykresie.

Druga: największa zmiana nie dotyczyła narzędzia. Dotyczyła nawyku myślenia w dialogu zamiast w monologu.

PM-owie mają tendencję do rozwiązywania problemów w głowie - szybko, sprawnie, często trafnie. Ale ta sprawność ma cenę: mniej weryfikacji, mniej kwestionowania własnych założeń, mniej miejsca na „a może patrzę na to źle.”

AI wymusiła na mnie pewien rodzaj spowolnienia - paradoksalnie przy jednoczesnym przyspieszeniu wykonania. Myślę wolniej o ważnych rzeczach. Działam szybciej na rzeczach powtarzalnych.

To jest zmiana, za którą nikt mi nie zapłaci i której klient nie zobaczy. Ale to ona ma największy wpływ na to, jak zarządzam projektami i firmą.


Co radziłabym komuś, kto zaczyna

Nie zaczynaj od automatyzacji. Zacznij od rozmowy.

Weź jeden problem, który masz dziś na głowie - niedomknięta decyzja, trudny mail, projekt który coś ci nie gra - i opisz go AI tak dokładnie jak byś opisywała go komuś mądremu z zewnątrz. Bez skrótów, bez zakładania że „wiadomo o co chodzi.”

I patrz co wróci.

Jeśli wróci coś, o czym nie pomyślałaś/nie pomyślałeś - masz sygnał, że warto kontynuować. Jeśli wróci tylko to co wiedziałaś/wiedziałeś - sprawdź czy pytanie było wystarczająco dobre.

W moim doświadczeniu problem rzadko leży w narzędziu. Prawie zawsze leży w jakości pytania.


Podsumowanie

Trzy miesiące temu AI była dla mnie narzędziem do pisania. Dziś jest częścią procesu myślenia - przy projektach, komunikacji i decyzjach strategicznych.

Nie zajęło to długo. Zajęło kilka tygodni regularnego używania i gotowości do eksperymentowania z tym, do czego narzędzie może służyć.

Jeśli jesteś PM-em w IT i masz wrażenie, że zawsze jesteś o krok za tym co powinieneś/powinnaś ogarniać - to nie jest kwestia organizacji czasu. Często to kwestia tego, że myślisz sam/sama za dużo naraz.

Drugi rozmówca pomaga. Nawet jeśli jest algorytmem.


Endora specjalizuje się we wdrożeniach e-commerce B2B: Magento, Symfony/API Platform, Next.js z integracjami ERP, WMS i PIM. Jeśli interesuje Cię jak zarządzamy złożonymi projektami - napisz do nas.

Czytaj dalej

Ostatnio dodane

Wszystkie wpisy →

Masz konkretne wyzwanie?

Nie czytaj o tym - porozmawiajmy o Twoim przypadku.